Główna » Naszym Okiem

Z dziennika Patrolowca

25 lutego 2010 Komentarzy: 2 Autor: yomas

… dzwoni zegarek, ja nie wierze, że znów muszę wstać, ze to już czas! Zmęczony? To za mało powiedziane. Tak wiem, ty również to czujesz. Przecież wiem co robiłeś – w końcu byliśmy razem.

Myślę sobie „ciekawe co u Nich?”. Mijają pierwsze minuty po przebudzeniu się. Czuje się jak dno… Dynia jak market, zero motywacji do działania, zero jakiejkolwiek mobilizacji do społecznej egzystencji. Mam ochotę przespać ten cały pierdolony dzień, schować się przed wszystkim i wszystkimi… Już wiesz? Dokładnie tak! Tak właśnie rozpoczynamy ten pierdolony poniedziałek…

DSC00450

Z Naszego otoczenia już nikogo to nie dziwi, trwa to od dawna. Świadomi następstw weekendowych czynów, przyczyniamy się do tego, że w poniedziałkowy poranek stajemy przed obliczem zadania sobie pytania „Co ja w ogóle robię?”. Kolejne godziny poniedziałkowego przed południa spędzają Nam sen z powiek, że będzie lepiej. Nie będzie! Szefowie w pracy irytują, najprostsze czynności w firmie stają się nieosiągalne, problemem staje się kontakt z klientem lub kimkolwiek innym – normalna dyskusja? Nie dzisiaj! W głowie totalna pustka. Przemykające sporadycznie w głowie wspomnienia ostatniego weekendu, malują na twarzach pierwsze uśmiechy w tym rozpoczynającym się tygodniu. Do optymizmu jednak daleko. Piszemy sobie smsy, dzwonimy – bo wiemy, że w tym gównie siedzimy wspólnie i wszyscy czujemy się podobnie. Tak zlatują Nam kolejne godziny poniedziałkowej męki i udręki. Po wysranym z dupy dniu, wracamy do domów… I co? I gdybyśmy mogli powtórzylibyśmy wszystko to, co miało miejsce w miniony weekend! Mimo że jest dopiero poniedziałek kolejnym celem, kolejnym etapem staje się najbliższy piątek.

Środa - wreszcie nadchodzi dzień w którym stajemy się normalni. Kreatywni, energiczni, z wizją na życie i z zapałem. Znów powraca świadomość, że „niemożliwe” nie istnieje. Wypoczęci i wyspani, odreagowali miniony weekend! W barwach tęczy myślimy o dniu kolejnym – czwartku. Świadomość nadchodzącego weekendu wzmacnia, cieszy, raduje. Wolni od toksycznych związków, bez chorych zobowiązań wobec kogokolwiek z niecierpliwością oczekujemy kolejnego weekendu, kierując się zasadą, że „każdy weekend, niesie nieskończoną ilość bani…” W tygodniu wszystko jest oczywiste i proste do przewidzenia. Każdy piątek, każda sobota niesie za sobą wiele znaków zapytania i coś nieprzewidywalnego…

Piątek – mija raptem godzina 10-11 przed południem. Dzwoni telefon – tak, to zapewne Jeryk. Jak zawsze „wita serdecznie całą Polskę” – w tym także i mnie. Już wiem, że najbliższy wieczór nie potoczy się normalnie. To w końcu piątek. Tego dnia, jestem w stanie stawić czoła nawet najbardziej wymagającemu klientowi, Karol rozliczyć najchujowszą maszynkę, z kolei zax podłapać najlepiej płatne zlecenie. Ekscytacja towarzyszy w ciągu całego dnia. Każdy z niecierpliwością wyczekuje wieczoru, chodź tak naprawdę jeszcze nikt nie wie, co będzie robił. Ostatecznie zaliczamy jakiś kwadrat, następnie wyruszamy na okoliczne lokale – z reguły tam, gdzie barmani są w stanie polać minimum 20 x 25 i gdzie klubowa muzyka rozbrzmiewa na parkiecie.

Sobota - nie ważne czy mieliśmy rano 5 czy 6  egzaminów na uczelni, obowiązek stawienia się w pracy, czy być może umówieni byliśmy z ważnym klientem. Każdy wstaje z rana, a w głowie gruba bania. Portfele opustoszałe, morale za odstawione szopki nocy poprzedniej -100! Ale tym nikt się nie przejmuje! Czemu? Bo przed Nami jeszcze sobotni wieczór i sobotni dyngsik! Standardowo z każdej strony słychać zarzekania o rzekomej abstynencji. Ci odważniejsi wspominają jedynie o małym kurewskim drinku. Oczywiście każdy wie, że to założenie ma prawo nie wypalić. Gdy nadchodzi moment, w którym możliwe jest skonsumowanie pierwszego w ciągu dnia posiłku, na głowę nasuwają się psotne myśli. Finał? Kończy się fatalnie, gorzej niż nocy poprzedniej… Poprawiamy, tyle że ze zdwojona mocą, hamulce puszczają… Kredki – tak kończy się sobota.

DSC00782

DSC03046

Niedziela - tragedia, dno jak chuj, rynce w glebie. Świadomość tego, że to co najlepsze w tym tygodniu już za Nami – osłabia i jednocześnie irytuje… Przybija wizja jutrzejszej pracy. Dobija fakt, że kolejna bania dopiero za 5 dni. Krzywe spojrzenia domowników, do tego pierdolony kac morderca, a za oknem szara zima. Nurtujące pytanie „jak uciec od tego?”, jak zawsze pozostaje bez odpowiedzi. Uciec się nie da. To musi być dzień wyrwany z życiorysu. Dzień, którego mogłoby nie być. I pomyśleć, że to wszystko na własne życzenie… Pomyśleć, że mimo tej kurewskiej męki nikt nie żałuje, wręcz przeciwnie wychodzi z założenia, że „można by poprawić”.

Poniedziałek - [...] Dzień Świstaka…

I tak od dawna, pytanie co dalej? Różne wątpliwości, myśli, pytania. Spokojnie – mamy je wszyscy. Odpowiedzi na moje wątpliwości bywają różne, niekiedy krytyczne. Jedno jest pewne – „młodości nie odkupimy, a naukę też można znaleźć w zabawie” =) Każdy dzień zbliża Nas do śmierci, z kolei „życie to jedna wielka impreza„, a my po prostu robimy wszystko, by na tej imprezie nie zostać marnymi kelnerami! ;] Nie żałuje nigdy, ani kieliszka wypitego, ani kaca ogromnego! W szarej pogoni za „szeleszczącym priorytetem” każdy z Nas musi odnaleźć czas na banie i znajomych. Cieszę się, że wychodzi to Nam wręcz perfekcyjnie =)

Popularity: 3% [?]

Komentarzy: 2 »

  • Krzysiu said:

    O życiowej ideologii patrolowca będą pisać w podręcznikach od historii, a niejeden dobrze ustawiony szczur tylko marzy o choć jednym z takich weekendów o jakich napisane jest powyżej! “młodości nie odkupimy, a naukę też można znaleźć w zabawie” podpisem każdego realisty XXI w. Pozdrawiam chłopaki i gratuluje światopoglądu ^^

    PS: O Okręgowym Ruchu Spawalniczym i Spawalniczych Okularach (-> Sylwester 09/10) już pisali w książce od WOS’u xD :

    http://www.ftb.pl/news/73362_0_1/kolorowe-syntetyczne-futerka-i-okulary-spawalnicze-czyli-kultura-techno-wg-podrecznika-dla-licealistow.htm

  • zaksiunio said:

    hmmmm…. no cóż….2cztery7 – Złe Nawyki:)

Zostaw odpowiedź!

Dodaj swój komentarz poniżej, lub wyślij trackback ze swojego bloga. Możesz również zasubskrybować komentarze do tego wpisu w kanale RSS .

Bądź miły, pisz na temat, nie spamuj

Możesz użyć następujące tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ten blog obsługuje avatary z serwisu Gravatar. Aby dodać swój avatar, zarejestruj się na Gravatar.com