Mikołaje na… Motocyklach!
Jako że okres adwentowego przestoju dał się Nam wszystkim we znaki, tak i ostatni weekend był jakby nieco spokojniejszy.
Rzecz jasna nie mam na myśli wszystkich. W Naszej grupie zapewne znaleźli się i tacy, którzy bez najmniejszej powściągliwości „odpaliwszy” już w piątek, zakończyli dopiero w niedzielę. I słusznie! Zrobiłbym podobnie, jednak wyszło jak wyszło… I tak przykładowo sobotni wieczór spędziłem czytając jakże niezmiernie pochłaniającą mnie lekturę Andrzeja Herzberga nt. Google AdSense. Jednak do rzeczy… Nie spożywszy w ostatni weekend, ani jednej kropli alkoholu postanowiłem ten fakt „ukoronować” jakimś dobrym uczynkiem. Długo się nie zastanawiałem. Jako że był to dzień „mikołajek” – postanowiłem wdziać się w czerwony kubrak, na widok którego szaleją wszystkie małe dzieci, odpalić motocykl i ruszyć na miasto w przebraniu Św. Mikołaja na swoim 80 konnym reniferze!
Z racji tego, iż od dłuższego czasu planowaliśmy przeprowadzenie „owej” Akcji Mikołajowej na terenie Kalisza z innymi kaliskimi motocyklistami – w dzień samych Mikołajek zebrało się około 40 Mikołajów na swoich wypucowanych maszynach! Podobnie jak w roku ubiegłym, nie odstraszył Nas siąpiący grudniowy deszczyk oraz niska temperatura. Po wcześniej ustalonej zbiórce pod Teatrem im. W. Bogusławskiego, ruszyliśmy w miejską eskapadę ulicami miasta z misją wywoływaniauśmiechów na twarzach najmłodszych Kaliszan :)


Niezbyt sprzyjające warunki atmosferyczne , dość późna pora dnia i śliska jezdnia zmusiły Nas do względnie szybkiego osiągnięcia Naszego punktu docelowego, którym był Rynek pod miejskim Ratuszem. Biorąc pod uwagę kiepska pogodę i ogólnie dupną mentalność Kaliszan, śmiało można stwierdzić, że na miejscu przywitały Nas tłumy. Z racji tego, iż organizatorem imprezy były min. Władze Miasta Kalisza, standardowo mogliśmy być świadkami przysłowiowych „szopek” prowadzonych przez „wodzireja” całego przedsięwzięcia oraz „ogromu atrakcji” przygotowanych przez współorganizatorów. Oczywiście całej imprezie towarzyszyła ustawiona w pierwszych rzędach przy scenie – jak zwykle niemrawa kaliska publiczność. Poziom organizacji wydarzenia, moment „odpalenia” świątecznych dekoracji czy też sama choinka – jak co roku, tak i tym razem wołały o pomstę do nieba. Bez większego komentarza z mojej strony. Z kolei My – stanęliśmy na wysokości zdania. Z inicjatywy kilku kolegów, rozdanych zostało sporo mikołajkowych upominków dla najmłodszych – min. piłki, cukierki oraz lizaki, którymi zajadało się pół starego rynku ;-) Reasumując: Całkiem miło (ale też bez przesady!) wzbudzać uśmiech na twarzach najmłodszych kaliszan. Jedno jest pewne, przed świętami znów damy o sobie znać, tak więc wypatrujcie Mikołajów na motocyklach!
Z racji tego, że w ostatni weekend brałem udział w „słusznej sprawie”… znów z czystym sumieniem mogę nagrzeszyć przez kilka następnych tygodni! Uffff, nawet nie wiecie jak kurewsko się cieszę, że już jutro piątek!


Popularity: 2% [?]

Zostaw odpowiedź!