Główna » Nocny Patrol

Global Gathering – know how!

8 czerwiec 2010 Komentarzy: 7 Autor: yomi

Jeżeli ktoś uważa, że w skromnej 4 osobowej ekipie, tego typu impreza może być nie udana – jest w błędzie! Tegoroczny Global Gathering stał się historią. Historią do której mogę wracać myślami wyjątkowo często. Kto nie był, niech żałuje! Poznań – know how, Global Gatering – miasto muzyki!


Sobotnia noc 5 czerwca była tą, na którą osobiście wyczekiwałem z utęsknieniem. Kolejna edycja genialnej imprezy, niepowtarzalny klimat no i muzyka, która znów pozostawiła w Naszych głowach spustoszenie…

Po piątkowych “przebojach” nie wszyscy w pełni sił ruszyliśmy na podbój Poznania – know how! Koleją, która doprowadziła Nas na dworzec główny w Poznaniu, jechaliśmy ok 3h. Odpaliwszy to i owo, rażeni promieniami słońca docieramy do pierwszego celu. Dworzec Główny w Poznaniu. Krążymy tu ok 45 min. tylko po to, aby dowiedzieć się, że  dodatkowego alkoholu jednak tutaj nie kupimy. Knurzywszy w promieniu 50 metrów od dworca, wbijamy do taksówki sympatycznego, starszego Pana. Tutaj lekkie denko. Pan Stanisław “bombarduje” Nas najnowszą nutą Roberta Gawlińskiego – Kalejdoskop. Mam pewien sentymencik do tej nutki niosącej w sobie dość istotne przesłanie, nie mniej  jednak na tamtą chwilę – lekkie żenua, ale ciśniemy dalej. Zahaczamy o sklep. W standardzie wydajemy wszystkie bony na alkohol w pobliskim Społem ;] Każdy dodatkowo zaopatruje się w 3 setki w zależności od preferencji: od Cytrynówki Lubelskiej na Żołądkowej kończąc.

Docieramy na miejsce! Ropczyce kuszą na pół gołymi dupkami, kryncą się i kryncą. Tym razem spływało to mnie. Czułem że “w środku”, ktoś na mnie czeka. Jakaś żona, która jest tu special 4 me… Tak więc uwagę swoją skupiłem na systematycznym zwiększaniu swojej pizdeczki w sposób nieproporcjonalny do upływającego czasu. Trudno. Spieszyliśmy się, tak więc wchłaniać musieliśmy jak gąbki. Kilka piersiówek planujemy wnieść ze sobą. Mamy swój mały system, który zawsze przechodzi nawet na takich imprezach. Tym razem nie było inaczej. Krokiem wskazującym na obecność skromnego dildo w dupie, wbijamy z Naszymi setuniami na teren imprezy. Knoooow Hoooow! Aaaaaaaaa!

Miasto muzyki – wreszcie wiem, że jestem w domu ;) Radośni ludzie, skromnie odziane Panie, świecące słońce. Robimy szybkie oględziny terenu imprezy. Nie mija 15 min, po czym rozkładamy swój skromny bufet na eleganckiej trawce i zaczynamy festiwal zwiększania swojego stanu nieświadomości. Wyginka. Tutaj powoli zaczynają się problemy. Jak to było dalej?

Tanecznym korkiem, przemierzając wyznaczoną strefę piwno-gastronomiczną poznajemy różne personki. Pozytywnie. Idzie bajer, że yomek musi znaleźć żonę. Głównie dlatego, żeby uspokoić matkę, która zapewne wolałaby zakochanego syna, poświęcającego weekendowe wieczory swojej kobiecie w domowym zaciszu. Temat głupi, ale przechodzi. Zresztą, połowa głupich tematów z dupami przechodzi. Dlatego żadnej też nie mam. O dziwo prędko, o dziwo skutecznie znajdujemy względnie niezłe tematy. Może dlatego, że nie było z Nami Jerego i mogliśmy spokojnie skupić się na czymś innym, niż znów pogoń za dnem? Tańcujemy, pijemy, dyngsimy. Razem z Nami nowo poznane koleżanki, też lekko wykręcone – to nam jednak na rękę. Widać, że lubią wyciskać z imprez tyle, ile się da. Resztę dopowiedzcie sobie sami ;) To jest to!

Bez zagłębiania się w szczegóły, bo kto w ogóle czyta tego bloga? ;) Mimo że impreza planowana ze sporym wyprzedzeniem, była dość spontaniczna. Od samego początku, kiedy to szmaju gonił pociąg autem, żeby się dosiąść, kończąc na 2-3 minutowym spóźnieniu na pociąg powrotny i 3 godzinnym oczekiwaniu na dworcu. Zero większego przygotowania, a mimo to odstawiliśmy bynajmniej w moim odczuciu naprawdę gruby balet. Biorąc pod uwagę całokształt no i ropki, które podkolorowały ten wyjazd – była to dla mnie jedna z lepszych imprez w tym roku. Klimat, muzyka, atmosfera – poezja. Nie z przekory, a szczerze powiem tak:
Ci co nie byli, naprawdę mają czego żałować
. To była świetna noc, impreza kompletna, do której osobiście z wielką chęcią będę wracał wspomnieniami. Kwintesencja klubowej nocy, na której nie brakowało mi praktycznie niczego ;-)

Przed nami jeszcze imprezowy punkt kulminacyjny roku – Sunrise! Mam nadzieję, że z kołobrzeskiego weekendu wyciśniemy maksymalnie ile się da. To tutaj tak naprawdę, wszystko się zaczęło… :) Jak po każdym Sunrise będzie żal, że kolejna edycja za Nami, że kolejna dopiero za rok itd. itd. Po wczorajszej imprezie wiem jedno! W Kołobrzegu będą działy się cuda, a ja mam zamiar delektować się każdą minutą tego wyjątkowego i  niepowtarzalnego weekendu!

Scena Q-Dance, niech żyje HardStyle!


Global Gathering 2010 – zdjęcia



Popularity: 8% [?]

Komentarzy: 7 »

  • Robson said:

    Bania Panowie, baniaaaa jest z Wami :) Gratuluję udanego wypadu ;d

    Tylko jedno mnie martwi. Czemu Yomek nie zrobił ani jednego dziubka na fotce? he?

    P.S. Krzysiu… Podobno Szmaju miał niejedną sprawę tam do Ciebie… ;)

  • yomi (author) said:

    no dziubki są, ale nie opublikowane hah ;] Ale widze ze Krzysiu gdzieś tam zrobił ;p
    —–
    ej knurki!!!!!! Gdzie śpimy na Sunirse? Nie mam zamiaru spać gdziekolwiek i rano przebudzać się i usłyszeć od jakiegoś chłopka “kuuurwa moje pooole” O_o A tam my…

  • Krzysiu said:

    Ale pourywało :P Impreza była tak udana, że Yomi dżimi zapomniał napisać o muzyce ;) Zachód słońca i Abel Ramos ;D Północ i Steve Angello, poranek i Paul Van Dyk ^^ Ta impreza była najlepsza również muzycznie ! A dzióbki odchodziły na prawo i lewo, fakt ^^ Szmaju zniknął na imprezie na jakąś 1 h, sprawy miał zatem do kogo innego … ale ‘dlaczeego, KURWAAAAAA, dlaczego? jeszcze jakieś pytania?’ xD

  • Robson said:

    Przepraszam Krzysiu że pytam, już się nie denerwuj tak, no już ciiiii…….. ;)

  • szmajek said:

    Impreza pierwsza liga. Tylko więcej takich pijackich wyjazdów ;D Ogólnie foty na dworcu chyba sporo poniżej dna. Jak jacyś menele (Chociaż właściwie tutaj się zgadza :))

    // Chyba rzeczywiście nie było żadnej sprawy do Krzysia :(

  • yomi (author) said:

    to jak nie było żadnej sprawy to wypad taki se :( W Kołobrzegu nadrobimy…

  • Miniacz said:

    widze ze jazda była konkretna :D
    Yomi gorzko gorzko…kiss kiss :D hehe :P

    pozdro Turbo turbo :D

Zostaw odpowiedź!

Dodaj swój komentarz poniżej, lub wyślij trackback ze swojego bloga. Możesz również zasubskrybować komentarze do tego wpisu w kanale RSS .

Bądź miły, pisz na temat, nie spamuj

Możesz użyć następujące tagi:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Ten blog obsługuje avatary z serwisu Gravatar. Aby dodać swój avatar, zarejestruj się na Gravatar.com.